Wcześniej czy później przychodzi taki czas, kiedy zaczynamy rozglądać się za jakąś pracą. W dobie komputeryzacji i mediatyzacji społeczeństwa przyzwyczailiśmy się do komunikacji drogą internetową. Skutek tego jest taki, że świetnie potrafimy rozwiązywać rekrutacyjne testy ale zupełnie nie radzimy sobie podczas rozmowy kwalifikacyjnej. A o wpadki, które już na starcie dyskwalifikują nas z ubiegania się o wymarzoną posadę, nie trudno. Zanim wybierzesz się zatem na rozmowę rekrutacyjną, przeczytaj, jakie wpadki popełniają najczęściej kandydaci, na co zwracać uwagę i jak uchronić się przed popełnieniem gafy czy faux pas.

W duecie

Przyzwyczajenie drugą naturą człowieka – mówi słynne przysłowie. Niestety są sytuacje, w których przyzwyczajenie może nas zgubić. Nierzadko zdarza się, że na rozmowę rekrutacyjną przychodzimy z kolegą bądź koleżanką, chłopakiem czy dziewczyną. Takie niewłaściwe nawyki zostają nam jeszcze ze szkoły czy ze studiów (bo przecież na egzaminy wchodziło się przeważnie dwójkami). Rozmowa kwalifikacyjna, choć też egzaminem nazwana być może, to już jednak zupełnie inna sytuacja.

Nie szata zdobi człowieka ale…

Odpowiedni strój to połowa sukcesu. Niechlujne, brudne czy zbyt skąpe ubranie dyskwalifikuje nas w oczach przyszłego pracodawcy. Kobiety powinny zatem unikać „przykrótkawych” sukienek i spódniczek oraz głębokich dekoltów, natomiast ponowienie mogą stawić się na rozmowie w plażowych spodenkach i podkoszulku czy startych dawno jeansach.

To ja – twoja komórka

Nie ma nic gorszego niż dzwonek naszej komórki, przerywający rozmowę rekrutacyjną.  Jeszcze mniej sympatycznie robi się, gdy urządzenie zaczyna „gadać” jeden, z modnych ostatnimi czasy, tekstów. Chcesz być poważnie traktowany – zachowuj się poważnie.

Żucie gumy

O tym, że, w wielu wypadkach, żucie gumy nie jest na miejscu, dowiadujemy się już w szkole podstawowej. Niestety, często zdajemy się o tym zapominać. Myślisz, że twoja poruszająca się szczęka to przyjemny widok dla potencjalnego pracodawcy?

Spóźnialscy

Brak punktualności to poważna wada, która może bardzo niekorzystnie wpłynąć na postrzeganie nas przez osobę rekrutującą.  Źle widziane jest zarówno spóźnianie się jak i przychodzenie o wiele za wcześnie. Przyjście pięć czy maksymalnie dziesięć minut przed wyznaczonym czasem w zupełności wystarczy.

Mój szef to burak

Nawet jeśli twój poprzedni pracodawca nie był idealnym szefem, nie mów o nim źle, tym bardziej na etapie rekrutacji. Twój potencjalny pracodawca może pomyśleć, że o nim też będziesz się kiedyś tak wyrażał. Lepiej pohamuj się zatem z wyrażaniem takich opinii.

Pełen „luzik”

Szef okazuje się być poważnym biznesmenem, rozmowa się nie klei a ty chciałbyś ją jakoś rozładować i strzelasz…głupkowatym dowcipem czy żartem? Powinieneś wiedzieć, że strzelasz gola do własnej bramki. To nie spotkanie towarzyskie a poważna rozmowa i trzeba wiedzieć, kiedy pozwolić sobie na trochę luzu.

Kim to ja chciałem być?

Zdarzają się wypadki, kiedy osoba kandydująca na stanowisko w danej firmie, nie pamięta, właściwie na jakie stanowisko aplikowała. To niewybaczalny błąd, który daje pracodawcy sygnał, że nie do końca zależy nam chyba na tej pracy. Skutek? Przewidywalny.

Ja chcę, ja żądam

Plagą ostatnich czasów są postawy roszczeniowe kandydatów. Nie rzadko zdarza się, że osoba o małym doświadczeniu, wymaga bardzo wiele. Nie jest to dobrze widziane przez potencjalnego pracodawcę.